środa, 12 sierpnia 2026

089. Rodzinno-królewskie porachunki


Między miejscowościami Ages i Atapuerca szlak Cemino Feances prowadzi środkiem rozległej doliny położonej między Górami Montes de Oca i Sierra de Atapuerca, które, jak głosi średniowieczna legenda, była miejscem odpoczynku dla migrujących na zachód stad dzikich gęsi, wskazujących kierunek drogi wędrującym, również na zachód, pielgrzymom, w czasach, gdy nie było jeszcze map i przewodników. Kilkaset lat później dolina i otaczające ją wzgórza stały się znane i sławne na całym świecie poprzez odkrycia dokonane w tutejszych wąwozach i jaskiniach, o czym informuje ustawiona przy drodze wielka tablica i drogowskaz kierujący do Muzeum de la Evelución Humana.

Dokonane odkrycia dotyczyły bardzo odległych czasów, kiedy około 800 tysięcy lat temu tą dolinę i otaczające ją góry zamieszkiwali najstarsi znani na terenie Europy ludzie, nazwani przez antropologów i paleontologów  Homo Antecesor, uważani za następców gatunku Homo Erectus (człowiek wyprostowany), żyjącego ponad milion lat temu na terenie środkowej Afryki.

Nim w XIX wieku, podczas budowy linii kolejowej, natrafiono na szczątki poprzedników Neandertalczyków (Homo neanderthalensis), dolina była znana w historii z wydarzenia dotyczącego czasów już bardziej nam bliskich, bo mającego miejsce niespełna tysiąc lat temu, gdy powstające na Półwyspie Iberyjski państwa chrześcijańskie tworzyły i utrwalały swoją tożsamość za pomącą miecza, gdzie nie było miejsca na skrupuły. Brat występował przeciw bratu, syn przeciw ojcu, mąż przeciw żonie, wszystko w walce o władzę, dla której nie było żadnych świętości. Tutaj, w 1054 roku, rozegrała się bratobójcza bitwa, a jej następstwem był upadek dotychczasowej potęgi Królestwa Pamplony i powstanie Królestwa Kastylii, które stopniowo zaczęło uzależniać od siebie coraz słabsze Królestwa Leonu i Galicji.

Bitwa pod Atapuerca

Na terenie gdzie 1 września 1054 roku starły się w krwawej bitwie wojsk Hrabstwa Kastylii z wojskami Królestwa Pamplony jest tylko jeden trwały ślad upamiętniający ją i na dodatek trudny do odnalezienia. To mający około 2 metrów wysokości menhir, czyli, nazwany „Fin de Rey” (Koniec Króla), ustawiony, niedługo po bitwie, w miejscu gdzie według tradycji zginął król Pamplony García Sánchez III. 

Kamienny monolit znajduje się w środku uprawnego pola, około 500 metrów na lewo od drogi, którą prowadzi szlak Camino Frances i bez wiedzy, gdzie się on znajduje, jest praktycznie nie do zauważenia, tym bardziej, że uwaga przechodzących zwraca się na kilka innych menhirów ustawionych tuż przy drodze, które upamiętniają Fundację Atapuerca, organizację non-profit powołaną do wspierania programu badań naukowych, o nazwie Projekt Atapuerca, zajmujących się historią ewolucji człowieka. 

Kastylia o tej bitwie jednak nie zapomniała i od 1996 roku Stowarzyszenie Przyjaciół Atapuerca, każdego roku pod koniec sierpnia, na polach poniżej kościoła San Martin de Atapuerca, przedstawia  rekonstrukcję walki pomiędzy braćmi-królami, której przez cały weekend towarzyszą jeszcze różne imprezy. Całość przedstawianego wydarzenia rozpoczynają się kilka dni wcześniej paradą wojsk króla Ferdynanda I de León ulicami historycznego centrum Burgos. W noc poprzedzającą bitwę w mieście Atapuerca odbywa się przyjęcie na cześć króla Ferdynanda I, koncert oraz wręczenie corocznej Nagrody Narodowej Bitwy pod Atapuercą. Inscenizacja nie jest ściśle historyczną rekonstrukcją, ale organizatorzy rok po roku dokładają wszelkich starań, aby udoskonalić inscenizację, broń, rekwizyty, kostiumy, zwyczaje i wierność historyczną.  Całość została ona uznana za Festiwal o znaczeniu turystycznym Kastylii i León oraz za Najlepszą Lokalną Inicjatywę Rozwoju w Kastylii i León. Jest członkiem Hiszpańskiego Stowarzyszenia Festiwali Historycznych i Rekonstrukcji oraz Europejskiej Konfederacji Festiwali i Wydarzeń Historycznych. 

Żeby zrozumieć przyczyny tej bitwy oraz jej następstwa, należy cofnąć się do początku XI wieku, kiedy wśród królestw chrześcijańskich na Półwyspie Iberyjskim, rozpoczyna się dominacja królestwa Pamplony i którego król Sancho III Wielki, wielki patron i fundator budowy Drogi Świętego Jakuba, objął panowanie nad hrabstwami pirenejskimi: Aragonią, Sobrarbe i Ribagorzą, a po zabójstwie hrabiego Kastylii Garcii, przejął nad tym terytorium władzę, co uniemożliwiło połączenie się z królestwem Leonu, zhołdowanie sobie jej króla Bermudo III i przejęcie de facto władzy nad terenami Leonu.

Przed śmiercią w 1035 roku król podzielił swoje posiadłości pomiędzy synów. García Sánchez odziedziczył królestwo patrymonialne Pampeluny, a także Álave i prawie połowę hrabstwa Kastylii obejmującą Montes de Oca, La Bureba, Trasmiera i Las Merindades. Fernando, który już za życia ojca nosił tytuł hrabiego, otrzymał pomniejszone hrabstwo Kastylii. Nieślubny syn Ramiro otrzymał w spadku hrabstwo Aragonii. Bermudo III, który powrócił na tron Leonu, podjął próbę odzyskania terytoriów wzdłuż rzeki Cea zaanektowanych przez jego kastylijskiego szwagra oraz części utraconego prestiżu i zmobilizował się przeciwko Ferdynandowi. Ten, będąc zdecydowanie słabszym, poprosił brata, króla Pamplony o pomoc w stawieniu oporu królowi Bermudowi w zamian za korzystne ustępstwa na pogranicznych terytoriach Álavy i Starej Kastylii. Śmierć Bermuda w bitwie pod  Tamarón, zmieniła status quo między braćmi. Fernando został królem Leonu z prawa swojej żony Sanchy i koronowany w 1038 roku. 

Spisana na początku XII wieku Crónica silense, zwnana też  Historia Legionense (Historia Leonu), tak opisuje rządy Fernando I de Leon:  

„Dobre zarządzanie królestwem przez króla Ferdynanda, edukacja jego dzieci, jego ustawodawstwo i jego armia, uczyniły je zamożnym i potężnym. Wtedy właśnie zrodziła się zazdrość jego brata Garcii, zrodzona z pożądania tego bogactwa. Ferdynand, który we wszystkim był spokojny i opanowany, o życzliwej naturze i głębokiej pobożności, zdawał się być skłonny tolerować pozory zazdrości brata. Dlatego, gdy García zachorował w Nájera, pospieszył go odwiedzić z braterskim sercem poruszonym współczuciem. Będąc u jego boku, dowiedział się o spisku mającym na celu uwięzienie go poprzez zorganizowaną zdradę, co uniemożliwiło jego wykonanie tego zamiaru i Fernando mógł szybko wrócić do ojczyzny. Jednak później zdarzyło się, że gdy Ferdynand był chory, król García pokornie udał się do niego, prosząc albo o przebaczenie za jego wielką zbrodnię i za planowanie kolejnego złego czynu. Fernando podejrzewał jednak, że García udał się do niego raczej po to, by zaplanować kolejny zamach, z zamiarem przejęcia królestwa dla siebie, niż by zaopiekować się chorym bratem. Naprawdę życzył [Ferdynandowi] choroby, która na zawsze usunie go od tego świata, bo takie są właśnie losy niespokojnych umysłów królów. Kiedy król Ferdynand zdał sobie z tego sprawę, wiedziony gniewem, nakazał aresztować Garcíę w Cea. García zdołał uciec z kilkoma swoimi wojownikami i odtąd, z wielką furią, otwarcie dążył do wojny, żądny krwi brata, i zaczął pustoszyć wszystkie granice w swoim zasięgu.  

Obie armie spotkały się na szerokiej dolinie między górami Montes de Oca i Sierra Atapuerca, gdzie przebiegała granica między tymi królestwami. Tam García Sánchez rozbił obóz, rozmieszczając swoje siły tak, aby ułatwić ofensywę na Burgos, od południa lub północy, a w razie potrzeby z obu flanek w manewrze okrążającym. Ferdynand jednak sprytnie wykorzystał ciemność nocy, aby rozmieścić swoje siły na szczytach wzgórz. W ten sposób wojska kastylijsko-leońskie obserwowały obóz Nawarry z punktów obserwacyjnych oddalonych o zaledwie pięćdziesiąt metrów. 

Fernando chciał uniknąć bratobójczych walk i wysłał szanowanych, mających wielki autorytet zakonników: opata Íñiga (San Íñiga de Ońa) z klasztoru San Salvador de Ońa i Domingo Manso (San Domingo de Silos) z klasztoru San Sebastian de Silos do przeprowadzenia negocjacji w celu polubownego uregulowania rodzinnych waśni. Garcia odrzucił jakąkolwiek możliwość porozumienia, więc walka stała się nieunikniona. 

1 września 1054 roku o świcie, bez ostrzeżenia i z ogromną szybkością, Fernando rozkazał zaatakować Nawarczyków ze wszystkich stron, którzy nie byli w stanie odpowiedzieć na natarcie. 

Siły Garcii Sáncheza rozproszyły się, a Fernando nakazał ścigać przywódcę Nawarczyków, dając wyraźny rozkaz, by pojmać go żywcem. Król Kastylii i Leónu nie doczekał się jednak wykonania rozkazu.”  

Jak o tym wydarzeniu pisze, również XII-to wieczna, Cronica Compostelana, to król Garcii Sánchez „zginął z rąk jednego ze swoich rycerzy, imieniem Sancho Fortún, którego obraził, mówiąc wulgarnie o jego żonie” 

Wojska Pampeluny stawiały jeszcze opór aż do zmroku i ostatecznie uznali się za pokonanych. Jeszcze na polu bitwy Fernando przyjął hołd piętnastoletniego Sacho, syna Garcii Sancho III i ogłosił go następcą tronu Pamplony.  Nawarrczykom udało im się, za zgodą Fernando, zabrać ciało króla, by zawieźć je na pochówek do panteonu królewskiego w wybudowanym kilka lat wcześniej klasztorze Santa Maria la Real w Nájera. 


El Cid Compeador

Tradycja kastylijska przekazuje, ze podczas tej bitwy miała swój początek historia największego i najsłynniejszego rycerza średniowiecza i hiszpańskiego bohatera narodowego okresu rekonkwisty. Jego ojciec Diego Flainez, kastylijski szlachcic, którego dobra rozciągały się na ówczesnym pograniczu Kastylii i Pamplony, przed bitwą, czy też po niej, tego legenda nie precyzuje, przedstawił królowi  jedenastoletniego syna Rodrigo Diaz de Vivar, a ten przyjął go do służby królewskiej. 

Kila lat później,  już jako rycerz na dworze króla Sancho II Mocnego, następcy Fernando I, wsławiając się w bitwach i pojedynkach otrzymał przydomek Compeador, czyli Waleczny, a muzułmanie dodali jeszcze El Cid (Sid) - Pan, w uznaniu dla jego waleczności i szlachetności. 

piątek, 31 lipca 2026

088. Cud światła


Średniowieczny klasztor w Monte de Oca jest jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc na Camino de Santiago i od ponad 800 lat służy pielgrzymom wędrującym tędy do Santiago de Compostela. Budowę rozpoczął Jan z Ortegi, późniejszy święty znany i czczony jako San Juan de Ortega, który znaczną część swojego życia poświęcił na ułatwianiu przejścia przez ten trudny i niebezpieczny masyw górski. 




Przyklasztorny kościół zbudowany w  XII wieku, a 300 lat później przebudowany i rozbudowany przez architekta katedry w Burgos Juana de Colonia, na zlecenie królowej Izabeli I Kastylijskiej, zachował do dzisiaj, z pierwszej budowli, trzy romańskie absydy: centralną największą, przed którą przed którą  ustawiony jest gotycki kamienny baldachim poświęcony San Juan de Ortega i dwie mniejsze boczne,  nazywane w tradycji przedsoborowej Kaplicą Listu od strony południowej, nawiązująca do Starego Testamentu i Kaplica Ewangelii po przeciwnej, północnej stronie reprezentująca Nowy Testament. 


Prosta, wzorowana na tradycji cysterskiej konstrukcja ozdobiona jest kamienną rzeźbą figuralną i roślinną, rozłożoną na 76 kapitelach, z których część należą one do wspaniałych przykładów późnoromańskiej sztuki hiszpańskiej, a najbardziej wyrafinowanym przykładem potrójny kapitel w łuku triumfalnym Kapicy Ewangelii, gdzie w rzeźbiarskiej wielopostaciowej narracji przedstawione zostały wydarzenia związane z Narodzeniem Pańskim: Zwiastowania, Nawiedzenia, Narodzenia i Zwiastowania pasterzom. 

Zwiastowanie

Scena przedstawia Maryję i klęczącego przed nią Archanioła Gabriela, trzymającego laskę zwieńczoną krzyżem, nawiązując w ten sposób do chrześcijańskiej tradycji wizygockiej. Anioł, dla oddania jego niebiańskiej natury, ma bose stopy , a Maryja i pozostałe osoby mają załozone obuwie, dla podkreślenia i ziemskiego pochodzenia. Zwykle w ikonografii postać Maryi skierowana jest w stronę Archanioła Gabriela, który przynosi dobrą nowinę ale tutaj patrzy z lekkim, niemal natchnionym,  uśmiechem, w stronę promieni słońca  i ma dłonie skierowane na zewnątrz, by przyjąć  Plan Boży. Być może, już w trakcie wykonywania rzeźby tej  kompozycji, takie usytuowanie sylwetki Maryi spowodowane było zaplanowanym efekcie świetlnym, zwanym Cudem Światła. 

Tak opisuje Zwiastowanie Maryi święty Łukasz Ewangelista: 
"W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł:
- bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą. 
Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej:
- nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. 
Na to Maryja rzekła do anioła:
- jakże się to stanie, skoro nie znam męża? 
Anioł Jej odpowiedział:
- Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. 
Na to rzekła Maryja: 
- Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! 
Wtedy odszedł od Niej anioł."

Pomiędzy sceną Zwiastowania i Nawiedzenia znajduje się samotna postać Maryi, rozważającej słowa jakie usłyszała od anioła i co według nich ma się wkrótce wydarzyć. Tradycja przekazuje, ze była wtedy sama,  jak opisuje to apokryficzna Ewangelia Pseudo-Mateusza:  
"Gdy to się wydarzyło,  Józef [jej mąż]  pracował  przy budowie w nadmorskim mieście Kafarnaum; był bowiem cieślą." 


Nawiedzenie

Następną sceną jest Nawiedzenie Najświętszej Maryi Panny u swojej krewnej, świętej Elżbiety. Widoczna jest wyraźna różnica fizjonomiczna między obiema kobietami: stojąca po prawej stronie Elżbieta ma bardziej kanciastą i o ostrych rysach twarz niż Maria, której twarz wydaje się znacznie młodsza. Maryja obejmuje ramionami szyję kuzynki, podczas gdy ona kładzie jedną rękę na plecach Maryi, a drugą na jej brzuchu wskazując w ten sposób na powstające w jej łonie nowe życie. W tym czasie Elżbieta jest już w szóstym miesiącu ciąży, ale układ jej szat i lewa ręka maskują to, by całą uwagę skupić na postaci Maryi.

Nawiedzenie według świętego Łukasza: 
"W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: 
- błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?  Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana. 
Wtedy Maryja rzekła: 
- wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. 
Święte jest Jego imię - a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go boją. On przejawia moc ramienia swego, rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich. Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje - jak przyobiecał naszym ojcom - na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki. 
Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.

Między przedstawieniem Nawiedzenia i Narodzenia umieszczona została  postać świętego Józefa, rozważającego zaistniałą sytuację i myśląc nad sposobem jej rozwiązania, jak nie narazić Maryi na zniesławienie. Nawiedza go anioł Pański uspakajając trzymaną na jego głowie prawą rękę i delikatnie, ze spokojem,  przytulając do Józefa swoją głowę, a lewą wskazując przyszłe wydarzenie jakim będzie narodzenie Jezusa.

Święty Mateusz Ewangelista tak opisuje to wydarzenie:  
"Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł:
- Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów. 
A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami."


Narodzenie

Narodzenie Jezusa, w stajence w Betlejem, to najbardziej rozbudowana scena, w całej rzeźbiarskiej kompozycji, przedstawiona z wieloma szczegółami i liniami narracyjnymi.  

Pierwszą postacią  w tej rzeźbiarskiej opowieści jest Anioł, który po uświadomieniu Józefowi boskiej natury Jezusa, wchodzi do stajenki by  chronić go swoją postacią, którego bose stopy widoczne są pod żłobkiem i lewą ręka położoną na stopach Dzieciątka, a stojący obok wół i osioł oddechem dają ciepło.

Opis narodzenia według świętego Łukasza:
„Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.”

Poniżej żłobka w łóżku leży Maryja, a obok niej znajdują się postacie dwóch kobiet, uważane są za położne o imionach Zahel i Salome, występujące w apokryficznej  Ewangelii Pseudo-Mateusza, jako osoby dające świadectwo o dziewictwie Maryi. Zahel trzyma ręce przy głowie Maryi, symbolizując przez dotyk dokonanie badania, a nieco z tył, już na trzeciej kolumnie stoi Salome, którą hiszpańska tradycja jakubowa, utrwalona przez tysiące pielgrzymów, utożsamia z matką świętego Jakuba Starszego Apostoła.

Przedstawienie położnych w scenie narodzenia powstało najprawdopodobniej z opisu zamieszczonego w Ewangelii Pseudo-Mateusza 
„A kiedy Józef spostrzegł, że Maryja już porodziła dzieciątko, rzekł do niej:
- przyprowadziłem tobie położną Zahel, która stoi przed grotą i z powodu owego przedziwnego blasku obawia się wejść do środka.
Maryja zaś słysząc to roześmiała się. Józef powiedział do niej:
- nie śmiej się. Bądź rozsądna, abyś przypadkiem nie potrzebowała jej pomocy lekarskiej.
Wtedy Maryja kazała jej przyjść do siebie. A kiedy Maryja pozwoliła się zbadać, położna na cały głos wykrzyknęła:
- Panie potężny, zmiłuj się! Nigdy dotąd nie słyszano, ani nikomu na myśl nie przyszło, żeby piersi były pełne mleka i żeby narodzony chłopiec nie naruszył dziewictwa swej matki. Żadnego upływu krwi nie było przy połogu, żaden ból nie pojawił się u rodzącej. Dziewica poczęła, dziewica porodziła, dziewica nadal pozostała.
Inna położna, imieniem Salome, słysząc te słowa, powiedziała:
- nie uwierzę w to, co słyszę, jeśli się sama nie przekonam.
A kiedy Salome zbliżyła się do Maryi, rzekła do niej:
- pozwól mi, abym zbadała ciebie i abym przekonała się, czy prawdę mówi Zahel. Maryja pozwoliła jej na to i gdy ona zaraz wyciągnęła swoją rękę, uschła jej ręka, i zaczęła z bólu gwałtownie płakać i wołać:
- Panie, Ty wiesz, że zawsze bałam się Ciebie i wszystkich ubogich leczyłam bez pobierania zapłaty. Od wdowy i sieroty nic nie brałam, a potrzebującego nigdy bez wsparcia nie odesłałam. A oto przez moją niewiarę stałam się nieszczęśliwa, gdyż odważyłam się badać Twoją dziewicę, która porodziła Światłość i po tym porodzie pozostała dziewicą.
Kiedy to powiedziała, ukazał się przed nią jakiś młodzieniec wspaniały i rzekł jej:
- podejdź do Dzieciątka i oddaj Mu pokłon. Dotknij Je twoją ręką, a Ono uzdrowi cię, ponieważ jest zbawieniem świata i wszystkich Jemu ufających.
Salome natychmiast zbliżyła się do Dzieciątka i oddając Mu pokłon dotknęła rąbka pieluszek, w które Dzieciątko było owinięte, a wnet ręka jej stała się zdrowa. Wyszedłszy zaś na zewnątrz zaczęła wołać i opowiadać o cudownych rzeczach, które widziała, i o tym, co ją spotkało, i jak została uzdrowiona. Słowom jej wielu uwierzyło. 


Zwiastowanie pasterzom

Opowieść kończy zwiastowanie pasterzom i przedstawia: anioła zwiastującego, pasterza unoszącego prawą rękę w geście radości oraz kilka owiec przed nimi. W treści Ewangelii występuje kilku pasterzy, ale niewielka przestrzeń trzeciego kapitelu pozwoliła rzeźbiarzowi pomieścić tylko dwie osoby, a dla anioła starczyło miejsca tylko na jedno skrzydło.

Opis z Ewangelii świętego Łukasza:
"W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu:  dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan." 

Cud Światła

Przed tą absydą, dwa razy w roku, gromadzą się pielgrzymi by pod koniec dnia obserwować i kontemplować niecodzienny spektakl świetlny.  

Dwa razy w roku, w okresie równonocy, 21 marca i 22 września i w dniach z nimi sąsiadujących, o godzinie 17 niewielka wiązka promieni zachodzącego słońca, wpada przez małe ostrołukowe okienko w zachodniej fasadzie kościoła, oświetlając potrójny kapitel przy północnej absydzie 


i przesuwającą się  przez około 10 minut świetlistą plamą, opowiada historię Narodzenia Jezusa, rozpoczynając od sceny Zwiastowania, gdzie w szczególny sposób oświetla postać Maryi, poprzez obraz Nawiedzenia i kończąc na przedstawieniu Narodzenia. 






Epilog

Występujące we wnętrzu kościoła zjawisko punktowego oświetlenia światłem słonecznym, zwane Cudem Światła, było znane w średniowieczu, Wykorzystywano je przede wszystkim w wiosennej równonocy, która ma miejsce 9 miesięcy przed świętami Bożego Narodzenia, tworząc przekonanie, że świątynia, w której wykorzystano to zjawisko, ma moc wspomożenia kobietom pragnącym począć potomstwo. Tradycja przekazuje, że królowa Izabela Katolicka, która zatrzymała się w tym miejscu, podczas pielgrzymki do groby świętego Jakuba,  poprosiła o możliwość poczęcia i urodzenia syna, co też wkrótce się stało.

Kościół San Juan de Ortega jest wyjątkowy pod względem precyzji zjawiska i zawartej w nim symboliki, ale przykłady „ cudów światła” można znaleźć także w innych świątyniach w Hiszpanii: w Santa María del Naranco w Oviedo w kościele Santa Marta de Tera (Zamora), a także w  katedrze w Chartres we Francji. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

środa, 22 lipca 2026

087. Legenda Montes de Oca


Już w pierwszej połowie X wieku przez Półwysep Iberyjski zaczęli wędrować pierwsi pielgrzymi zza Pirenejów. Szli śladem zachowanej w dużych fragmentach, dawnej rzymskiej drogi Ab Asturica Burdigalm, która w tym czasie była jedynym szlakiem ze wschodu na zachód, w kierunku Locus Sancti Jacobi, jak wówczas nazywała się osada powstała wokół grobu świętego Jakuba, z której później rozrosłą się do wielkiego miasta o nazwie Santiago de Compostela. Tereny wokół tej drogi były w większości niezamieszkałe, bo niedanym wyparciu z tego regionu najeźdźców muzułmańskich, a tworzące się tam państwa chrześcijańskie Kastylii, Leon i Navarry zaczynały dopiero ponowne ich zasiedlanie. 

kolor czerwony - drogi rzymskie zbudowane I-III wiek n.e.,
kolor żółty - drogi wybudowane w XI-XII wieku

Wędrowali od Pamplony głównie dolinami rzek, z dala od położonych na bardziej na południe terenów zajętych przez muzułmanów szerokiej doliny Rio Ebro. Wiosną i jesienią kierunek marszu wskazywały im klucze przelatujących dzikich gęsi, a nocą w lecie wielki gwiazdozbiór Mlecznej Drogi. Tak docierali  do podnóża gór  Montes de Oca, będących północno-zachodnim krańcem masywu Sierra de la Demanda i do ruin do dawnej rzymskiej osady Auca Autrigona, w której do VIII wieku znajdowała się siedziba biskupstwa Auca, założonego, jak przekazuje tradycja, w I wieku naszej ery przez San Idelfonso, jednego z Siedmiu Mężów Apostolskich, uczniów i towarzyszy świętego Jakuba Starszego Apostoła. Istnienie tego biskupstwa potwierdzają dokumenty III Soboru Toledańskiego z 589 roku, w których wymieniany jest biskup Auca Asteriusz. Siedziba biskupstwa powróciła do Auca w połowie X wieku, kiedy w trakcie trwającej rekonkwisty granica miedzy Kalifatem Kordoby w królestwami Leon i Navarry ustaliła się w masywie Cordillera Cantabrica.

Kiedy z królestwa Leon odłączyło się nowe państwo o nazwie królestwo Kastylii siedzibę biskupa przeniesiono z Auca do Gamonal, a w 1095 roku do  stolicy królestwo w nowo założonym mieście Burgos, i w 1095 roku, łącząc w jedną diecezję kilka istniejących do tej pory kilka niewielkich diecezji.

W tym czasie pojawia się po raz pierwszy określenie Montes de Oca, dla gór położonych na zachód od Auca, co oznacza w języku kastylijskim Gęsie Góry, Rio de Oca - Rzeka Gęsi,  a dla  położonej u ich podnóża miejscowości Oca, czyli Gęś, będąca nazwą białej gęsi wędrownej. Legenda przypisuje tą zmianę pielgrzym, którzy nazywali drogę swojej wędrówki Camino de las Ocas, ale językoznawcy podchodzą do tego sceptycznie, podając jako bardzie prawdopodobne tłumaczenie na język kastylijski od  rzymskiej a potem średniowiecznej nazwy miejscowości Auca, która w języku łacińskim oznacza ptaka. Można dodać, że gęś to też ptak, wiec chyba obie strony mają swoje racje.

W oficjalnych dokumentach kościelnych nadal używana jest łacińska nazwa Auca,  Dioecesis Aucensis i Episcopus Aucae.

Kilkanaści lat później Auca, już jako Oca, została zniszczone w wojnie między władcą Aragonii Alfonsem I Batalador a jego żoną Doną Urracą, królową Kastylii, Leonu i Galicji,  ale z racji starożytnego jej pochodzenia pozostała tytularna funkcja biskupa Auca, która istnieje do dzisiaj. Jej tytularnym biskupem w latach 1992-1997 był arcybiskup Jorge Mario Bergoglio, późniejszy papież Franciszek I, a od 1997 roku biskup Mieczysław Cisło z Diecezji Lubelskiej.

Na terenach opustoszałych po licznych wojnach, na mocy przywileju królewskiego, zaczęli osiedlać się nowi przybysze, głównie z Francji, nadając nowej miejscowości nazwę Vilafranca Montes de Oca, tworząc też przystanek dla pielgrzymów przed wejściem w owiany złą sławą masyw Montes de Oca, będący  jednym z najtrudniejszych i najniebezpieczniejszych odcinków wszystkich szlaków jakubowych. W pierwszym przypadku ze względu na wielkie różnice wysokości, brak wygodnych dróg oraz niebezpieczny w czasie deszczów kanion Rio Oca, a także pokrywającą teren gęstą i dziką roślinnością, a w drugim z powodu plagi wszelkiego rodzaju robactwa, groźnej zwierzyny, napadu ze strony bandytów, osób wyjętych spod prawa i banitów ukrywających się na bezludnych terenach położonych na dawnej granicy pomiędzy królestwami Nawarry i Kastylii.

Aby złagodzić taką sytuację w Villafranca de Montes de Oca z nadania królewskiego zbudowano szpital San Antonio Abad, nazywany też de la Reina, który w tamtych czasach był jednym z najwspanialszych na Camino i który do dzisiaj służy pielgrzymom, a w połowie starej, pierwotnej drogi, przy źródło nazwanym Valdefuentes, zbudowany został niewielki hospital z kaplicą pod wezwaniem św. Jakuba, która zachowała się do dzisiaj. 

Stąd rozpoczynało się zejście z masywu w kierunku doliny Atapuerca, pokrytej stawami i bagnami, będącymi miejscem odpoczynku „ptasich przewodników” za których powietrznym śladem podążali pielgrzymi.  


Droga San Juan de Ortega

W pierwszej połowie XII wieku osiadł w tych  górach  Juan de Quintanaortuño, uczeń świętego  Dominika de la Calzada, wielkiego budowniczego, a dla pokreślenia dzikości miejsca, jakie wybrał dla siebie, otrzymał przydomek Ortega, czyli Pokrzywa. Kontynuując rozpoczęte przez swojego mistrza dzieło pomocy pielgrzymom, zbudował most przez Rio Oca i nową drogę omijającą kanion tej rzeki, 

prowadząc ją obok źródła Mojapán, położonego na wysokości 1085 m, na wschodnim stoku góry Valbuena, które bardzo szybko stało się miejscem o szczególnym znaczeniu dla pielgrzymów. 

Na tej trudnej drodze przez Montes de Oca, na jej dwunastym kilometrze, obok swojej pustelni rozpoczął budowę klasztoru i szpitala dla pielgrzmów, który potem otrzymał jego imię - San Juan de Ortega. 


Legenda źródła Mojapán

Położone  niespełna 2 kilometry z Villafranca ,na mozolnym podejściu na Alto de la Pedraja, de Montes de Oca i na 526 km od Santiago de Compostela, było kiedyś jednym z najsłynniejszych źródeł na szlaku Camino Frances, dzięki swojej niepowtarzalnej i przyjaznej nazwie, która znaczy „Mokry chleb”. 

Zgodnie z  tradycją i powstałym z biegiem czasu rytuałem, pielgrzymi nieśli ze sobą suche skórki chleba, aby podczas odpoczynku przy tym źródle odzyskać siły, pijąc i jedząc stwardniałe skórki chleba, zmiękczone przez zanurzenie ich w źródlanej wodzie. Zwyczaj ten, bardzo oczywisty i prawdziwy, ma swoje początki w średniowiecznej legendzie. 

Przekazuje ona, że w Villafranca de Montes de Oca nocowała grupa pielgrzymów . Nosili ze sobą wspólną torbę ze skórkami suchego chleba jako jedyne pożywienie. Rano odkryli jednak, że brakuje torby i jednego z nich. Wyszli go szukać i znaleźli go przy fontannie Mojapán . Był wyczerpany i zakrztusił się dużą kulą chleba, która uformowała mu się w ustach, gdy próbował wyjaśnić, skąd wzięła się skradziona skórka. Zdarzyło się, że próbował je zmiękczyć w wodzie źródła, ale ono nagle wyschła. Zmiażdżył część chleba i zjadał powstałe w ten sposób drobne okruszki, aż w ustach uformowały się w kulkę, która go dusiła. Zamiast walnąć go w plecy i w tyłek, by odblokować przełyk, a potem odpowiednio ukarać, towarzysze zwrócić się o pomoc do Apostoła Jakuba i w tym samym momencie woda ze źródła znów zaczęła płynąć.

Cud świętego Jakuba

Wśród opowieści, które czynią góry Oca wyjątkową przestrzenią wyróżnia się spisany przez papieża Kaliksta cud dokonany za wstawiennictwem świętego Jakuba, umieszczony w rozdziale III w II księdze Codexu Calixtinus:

„W roku tysiąc sto ósmym po wcieleniu naszego Pana, w ziemi francuskiej pewien mężczyzna, jak to zazwyczaj bywa, wziął sobie żonę zgodnie z prawem z nadzieją na potomstwo. Ale po długim życiu razem, jego nadzieje się nie spełniły z powodu jego grzechów. Ubolewając dogłębnie nad tym, ponieważ brakowało mu naturalnego dziedzica, zdecydował udać się do Jakuba i głośno prosić go o syna. Cóż więcej? Bez zwlekania udał się do jego grobu. I prosząc tam w jego obecności, szlochając, wylewając łzy i błagając z całego serca, zdołał zasłużyć na to, o co prosił boskiego Apostoła. Tak więc, jak to bywa zazwyczaj, po zakończeniu modlitw i po uproszeniu pozwolenia u Jakuba, wrócił do swojej ojczyzny cały i zdrów. Gdy odpoczął trzy dni i zmówił modlitwy, zbliżył się do swojej żony. A ona brzemienna po tym złączeniu, gdy upłynęły owe miesiące dała mu syna, któremu, pełen radości, nadał imię Apostoła.

Następnie, gdy ów urósł, osiągnął wiek piętnastu lat, ruszył w drogę świętego Apostoła ze swoim ojcem, ze swoją matką i z kilkoma krewnymi, i gdy dotarł zdrów do gór zwanych Oca i, zaatakowany ciężką chorobą, wyzionął ducha. Jego rodzice, którym zmysł odebrało z powodu jego śmierci, wypełnili swoimi skargami i lamentami, jak nawiedzeni, całą górę i wioski. Ale matka wykrzyknęła w większym cierpieniu, w którym i tak już utraciła poznanie, zwracając się do Jakuba takimi słowami: wspaniały Jakubie, któremu Pan dał taką moc, by dać mi syna, zwróć mi go teraz. Zwróć mi go, mówię, bo możesz; bo jeśli tego nie uczynisz, zabiję się natychmiast lub każę się pogrzebać żywcem razem z nim. Tak więc, gdy wszyscy byli obecni, czyniąc egzekwie syna i gdy już nieśli go do grobu, dzięki współczuciu Boga i prośbom wspaniałego Jakuba obudził się jak z głębokiego snu.

Wobec tak wielkiego cudu, wszyscy obecni pochwalili Boga ciesząc się ogromnie. Wtedy syn przywrócony do życia zaczął opowiadać wszystkim, w jaki sposób Jakub przyjął na łonie lub na wieczny odpoczynek jego ducha, który opuścił ciało pomiędzy późnym piątkowym rankiem aż do późnego sobotniego popołudnia i przywrócił go do ciała z nakazu Pana, i wyprowadzając go z pogrzebu za prawe ramię nakazał mu, by natychmiast ruszył w drogę jakobińską ze swymi rodzicami. I opowiadał jak wspaniałe wydawało mu się to niebiańskie życie a to obecne jest marne. W końcu poszedł ze swymi rodzicami do groby Jakuba. I cóż więcej? Oddał się czcigodnemu ołtarzowi tego, za pomocą rozkazów którego został stworzony. To zostało uczynione przez Pana i jest wspaniałe dla naszych oczu.

Jest rzeczą nową i nigdy nie słyszaną, żeby martwy wskrzeszał innego martwego. Święty Marcin, gdy jeszcze żył, i nasz Pan Jezus Chrystus wskrzesili trzech martwych; ale Jakub, sam martwy, wrócił martwego do życia. Ale ktoś mógłby mieć zastrzeżenia: Jeśli nasz Pan i święty Marcin, jak czytamy, nikogo nie wskrzesili po swej śmierci, jedynie wcześniej - trzech martwych, wynika z tego, więc, że martwy nie może wskrzesić martwego. Ale żyjący, który to mówi, konkluduje tak: Jeśli martwy nie może wskrzesić martwego, wynika z tego, że wspaniały Jakub, który wskrzesił martwego, żyje z pewnością u Boga. I z tego wynika, że przed i po śmierci, jakikolwiek święty dzięki darowi bożemu może wskrzesić martwego. "Kto we mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, które ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni."3 (Jan 14,12). I w innym miejscu: "Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Marek 9,22)4, mówi Pan, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.”

Czarownice z Montes de Oca

Miejscowi starsi ludzie przestrzegają, żeby nie wędrować przez te góry nocą, bo dzieją się tam różne dziwne rzeczy. Była jednak grupa miejscowych młodych ludzi, którzy nie wierzyli przestrogom starszych, ale postanowili wykorzystać je. Zaczęli przebierać się za czarownice, aby pielgrzymów przechodzących drogą przez Montes de Oca  straszyć tak bardzo, żeby aura tajemnicy i strachu otaczająca to przejście rozniosła się wśród wędrowców. Potem w gospodzie, po każdym takim występie, wybuchając śmiechem przy wypijanych kieliszkach wina, chwalili się swoimi „wyczynami”, uważając je za zabawne. 


Pewnego dnia po wieczór, pewni swojej siły i pomysłowości, zobaczyli wysokiego, szczupłego samotnego pielgrzyma. Powtarzając sprawdzony wcześniej rytuał, młodzi ludzie nagle wyskoczyli zza drzew, krzycząc i bijąc miotłami biednego pielgrzyma, który okazał się być kobietą, która na dodatek nie okazywała żadnych oznak strachu, zachowując spokój i beznamiętność. Próbowali ją zastraszyć głośniej krzycząc oraz wykrzykując przekleństwa i obelgi. W pewnym momencie kobieta odwróciła się w ich stronę z mrożącym krew w żyłach spojrzeniem, które z pewnością nie wyrażało strachu przed tym, co miała ona wycierpieć, ale realne groźby; bo w rzeczywistości była prawdziwą czarownicą. Natychmiast wzbiła się w powietrze i przeleciał nad ich głowami. Młodych ludzi ogarnął strach, odrzucili daleko miotły i śmiertelnie przestraszeni uciekli. Mówi się, że od tego dnia ze strachu, jakiego doświadczyli, nie przestali uciekać przed każdym nieznajomym, a podróż przez Montes de Oca znów stała się pogodna i spokojna. 

Fosa Monte de La Pedraja

Masyw Montes de Oca nosi w sobie tez ślady tragicznych zdarzeń. Na Alto de La Pedraja, pomiędzy Villafranca Montes de Oca i San Juan de Ortega, znajduje się kamienna stela.  Jest zwieńczony przedstawieniem gołębicy, a po drugiej stronie tablica z napisem „La Palomba de la Pace” - Gołąb Pokoju. Rok 1936, która jest na niej uwidoczniony, mówi sam za siebie.

Kilkadziesiąt metrów od obelisku, w sosnowym lesie, znajduje się Fosa Monte de La Pedraja, zbiorowy grób 104 osób, którzy, jak wielu innych pochowanych w mogiłach z tego okresu w tym kraju. Do niedawna byli bezimienni i dopiero ekshumacja przeprowadzona w sierpniu 2010 pozwoliła ustalić ich tożsamość.