piątek, 31 lipca 2026

088. Cud światła


Średniowieczny klasztor w Monte de Oca jest jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc na Camino de Santiago i od ponad 800 lat służy pielgrzymom wędrującym tędy do Santiago de Compostela. Budowę rozpoczął Jan z Ortegi, późniejszy święty znany i czczony jako San Juan de Ortega, który znaczną część swojego życia poświęcił na ułatwianiu przejścia przez ten trudny i niebezpieczny masyw górski. 




Przyklasztorny kościół zbudowany w  XII wieku, a 300 lat później przebudowany i rozbudowany przez architekta katedry w Burgos Juana de Colonia, na zlecenie królowej Izabeli I Kastylijskiej, zachował do dzisiaj, z pierwszej budowli, trzy romańskie absydy: centralną największą, przed którą przed którą  ustawiony jest gotycki kamienny baldachim poświęcony San Juan de Ortega i dwie mniejsze boczne,  nazywane w tradycji przedsoborowej Kaplicą Listu od strony południowej, nawiązująca do Starego Testamentu i Kaplica Ewangelii po przeciwnej, północnej stronie reprezentująca Nowy Testament. 


Prosta, wzorowana na tradycji cysterskiej konstrukcja ozdobiona jest kamienną rzeźbą figuralną i roślinną, rozłożoną na 76 kapitelach, z których część należą one do wspaniałych przykładów późnoromańskiej sztuki hiszpańskiej, a najbardziej wyrafinowanym przykładem potrójny kapitel w łuku triumfalnym Kapicy Ewangelii, gdzie w rzeźbiarskiej wielopostaciowej narracji przedstawione zostały wydarzenia związane z Narodzeniem Pańskim: Zwiastowania, Nawiedzenia, Narodzenia i Zwiastowania pasterzom. 

Zwiastowanie

Scena przedstawia Maryję i klęczącego przed nią Archanioła Gabriela, trzymającego laskę zwieńczoną krzyżem, nawiązując w ten sposób do chrześcijańskiej tradycji wizygockiej. Anioł, dla oddania jego niebiańskiej natury, ma bose stopy , a Maryja i pozostałe osoby mają załozone obuwie, dla podkreślenia i ziemskiego pochodzenia. Zwykle w ikonografii postać Maryi skierowana jest w stronę Archanioła Gabriela, który przynosi dobrą nowinę ale tutaj patrzy z lekkim, niemal natchnionym,  uśmiechem, w stronę promieni słońca  i ma dłonie skierowane na zewnątrz, by przyjąć  Plan Boży. Być może, już w trakcie wykonywania rzeźby tej  kompozycji, takie usytuowanie sylwetki Maryi spowodowane było zaplanowanym efekcie świetlnym, zwanym Cudem Światła. 

Tak opisuje Zwiastowanie Maryi święty Łukasz Ewangelista: 
"W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł:
- bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą. 
Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej:
- nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. 
Na to Maryja rzekła do anioła:
- jakże się to stanie, skoro nie znam męża? 
Anioł Jej odpowiedział:
- Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. 
Na to rzekła Maryja: 
- Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! 
Wtedy odszedł od Niej anioł."

Pomiędzy sceną Zwiastowania i Nawiedzenia znajduje się samotna postać Maryi, rozważającej słowa jakie usłyszała od anioła i co według nich ma się wkrótce wydarzyć. Tradycja przekazuje, ze była wtedy sama,  jak opisuje to apokryficzna Ewangelia Pseudo-Mateusza:  
"Gdy to się wydarzyło,  Józef [jej mąż]  pracował  przy budowie w nadmorskim mieście Kafarnaum; był bowiem cieślą." 


Nawiedzenie

Następną sceną jest Nawiedzenie Najświętszej Maryi Panny u swojej krewnej, świętej Elżbiety. Widoczna jest wyraźna różnica fizjonomiczna między obiema kobietami: stojąca po prawej stronie Elżbieta ma bardziej kanciastą i o ostrych rysach twarz niż Maria, której twarz wydaje się znacznie młodsza. Maryja obejmuje ramionami szyję kuzynki, podczas gdy ona kładzie jedną rękę na plecach Maryi, a drugą na jej brzuchu wskazując w ten sposób na powstające w jej łonie nowe życie. W tym czasie Elżbieta jest już w szóstym miesiącu ciąży, ale układ jej szat i lewa ręka maskują to, by całą uwagę skupić na postaci Maryi.

Nawiedzenie według świętego Łukasza: 
"W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: 
- błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?  Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana. 
Wtedy Maryja rzekła: 
- wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. 
Święte jest Jego imię - a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go boją. On przejawia moc ramienia swego, rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich. Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje - jak przyobiecał naszym ojcom - na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki. 
Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.

Między przedstawieniem Nawiedzenia i Narodzenia umieszczona została  postać świętego Józefa, rozważającego zaistniałą sytuację i myśląc nad sposobem jej rozwiązania, jak nie narazić Maryi na zniesławienie. Nawiedza go anioł Pański uspakajając trzymaną na jego głowie prawą rękę i delikatnie, ze spokojem,  przytulając do Józefa swoją głowę, a lewą wskazując przyszłe wydarzenie jakim będzie narodzenie Jezusa.

Święty Mateusz Ewangelista tak opisuje to wydarzenie:  
"Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł:
- Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów. 
A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami."


Narodzenie

Narodzenie Jezusa, w stajence w Betlejem, to najbardziej rozbudowana scena, w całej rzeźbiarskiej kompozycji, przedstawiona z wieloma szczegółami i liniami narracyjnymi.  

Pierwszą postacią  w tej rzeźbiarskiej opowieści jest Anioł, który po uświadomieniu Józefowi boskiej natury Jezusa, wchodzi do stajenki by  chronić go swoją postacią, którego bose stopy widoczne są pod żłobkiem i lewą ręka położoną na stopach Dzieciątka, a stojący obok wół i osioł oddechem dają ciepło.

Opis narodzenia według świętego Łukasza:
„Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.”

Poniżej żłobka w łóżku leży Maryja, a obok niej znajdują się postacie dwóch kobiet, uważane są za położne o imionach Zahel i Salome, występujące w apokryficznej  Ewangelii Pseudo-Mateusza, jako osoby dające świadectwo o dziewictwie Maryi. Zahel trzyma ręce przy głowie Maryi, symbolizując przez dotyk dokonanie badania, a nieco z tył, już na trzeciej kolumnie stoi Salome, którą hiszpańska tradycja jakubowa, utrwalona przez tysiące pielgrzymów, utożsamia z matką świętego Jakuba Starszego Apostoła.

Przedstawienie położnych w scenie narodzenia powstało najprawdopodobniej z opisu zamieszczonego w Ewangelii Pseudo-Mateusza 
„A kiedy Józef spostrzegł, że Maryja już porodziła dzieciątko, rzekł do niej:
- przyprowadziłem tobie położną Zahel, która stoi przed grotą i z powodu owego przedziwnego blasku obawia się wejść do środka.
Maryja zaś słysząc to roześmiała się. Józef powiedział do niej:
- nie śmiej się. Bądź rozsądna, abyś przypadkiem nie potrzebowała jej pomocy lekarskiej.
Wtedy Maryja kazała jej przyjść do siebie. A kiedy Maryja pozwoliła się zbadać, położna na cały głos wykrzyknęła:
- Panie potężny, zmiłuj się! Nigdy dotąd nie słyszano, ani nikomu na myśl nie przyszło, żeby piersi były pełne mleka i żeby narodzony chłopiec nie naruszył dziewictwa swej matki. Żadnego upływu krwi nie było przy połogu, żaden ból nie pojawił się u rodzącej. Dziewica poczęła, dziewica porodziła, dziewica nadal pozostała.
Inna położna, imieniem Salome, słysząc te słowa, powiedziała:
- nie uwierzę w to, co słyszę, jeśli się sama nie przekonam.
A kiedy Salome zbliżyła się do Maryi, rzekła do niej:
- pozwól mi, abym zbadała ciebie i abym przekonała się, czy prawdę mówi Zahel. Maryja pozwoliła jej na to i gdy ona zaraz wyciągnęła swoją rękę, uschła jej ręka, i zaczęła z bólu gwałtownie płakać i wołać:
- Panie, Ty wiesz, że zawsze bałam się Ciebie i wszystkich ubogich leczyłam bez pobierania zapłaty. Od wdowy i sieroty nic nie brałam, a potrzebującego nigdy bez wsparcia nie odesłałam. A oto przez moją niewiarę stałam się nieszczęśliwa, gdyż odważyłam się badać Twoją dziewicę, która porodziła Światłość i po tym porodzie pozostała dziewicą.
Kiedy to powiedziała, ukazał się przed nią jakiś młodzieniec wspaniały i rzekł jej:
- podejdź do Dzieciątka i oddaj Mu pokłon. Dotknij Je twoją ręką, a Ono uzdrowi cię, ponieważ jest zbawieniem świata i wszystkich Jemu ufających.
Salome natychmiast zbliżyła się do Dzieciątka i oddając Mu pokłon dotknęła rąbka pieluszek, w które Dzieciątko było owinięte, a wnet ręka jej stała się zdrowa. Wyszedłszy zaś na zewnątrz zaczęła wołać i opowiadać o cudownych rzeczach, które widziała, i o tym, co ją spotkało, i jak została uzdrowiona. Słowom jej wielu uwierzyło. 


Zwiastowanie pasterzom

Opowieść kończy zwiastowanie pasterzom i przedstawia: anioła zwiastującego, pasterza unoszącego prawą rękę w geście radości oraz kilka owiec przed nimi. W treści Ewangelii występuje kilku pasterzy, ale niewielka przestrzeń trzeciego kapitelu pozwoliła rzeźbiarzowi pomieścić tylko dwie osoby, a dla anioła starczyło miejsca tylko na jedno skrzydło.

Opis z Ewangelii świętego Łukasza:
"W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu:  dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan." 

Cud Światła

Przed tą absydą, dwa razy w roku, gromadzą się pielgrzymi by pod koniec dnia obserwować i kontemplować niecodzienny spektakl świetlny.  

Dwa razy w roku, w okresie równonocy, 21 marca i 22 września i w dniach z nimi sąsiadujących, o godzinie 17 niewielka wiązka promieni zachodzącego słońca, wpada przez małe ostrołukowe okienko w zachodniej fasadzie kościoła, oświetlając potrójny kapitel przy północnej absydzie 


i przesuwającą się  przez około 10 minut świetlistą plamą, opowiada historię Narodzenia Jezusa, rozpoczynając od sceny Zwiastowania, gdzie w szczególny sposób oświetla postać Maryi, poprzez obraz Nawiedzenia i kończąc na przedstawieniu Narodzenia. 






Epilog

Występujące we wnętrzu kościoła zjawisko punktowego oświetlenia światłem słonecznym, zwane Cudem Światła, było znane w średniowieczu, Wykorzystywano je przede wszystkim w wiosennej równonocy, która ma miejsce 9 miesięcy przed świętami Bożego Narodzenia, tworząc przekonanie, że świątynia, w której wykorzystano to zjawisko, ma moc wspomożenia kobietom pragnącym począć potomstwo. Tradycja przekazuje, że królowa Izabela Katolicka, która zatrzymała się w tym miejscu, podczas pielgrzymki do groby świętego Jakuba,  poprosiła o możliwość poczęcia i urodzenia syna, co też wkrótce się stało.

Kościół San Juan de Ortega jest wyjątkowy pod względem precyzji zjawiska i zawartej w nim symboliki, ale przykłady „ cudów światła” można znaleźć także w innych świątyniach w Hiszpanii: w Santa María del Naranco w Oviedo w kościele Santa Marta de Tera (Zamora), a także w  katedrze w Chartres we Francji. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

środa, 22 lipca 2026

087. Legenda Montes de Oca


Już w pierwszej połowie X wieku przez Półwysep Iberyjski zaczęli wędrować pierwsi pielgrzymi zza Pirenejów. Szli śladem zachowanej w dużych fragmentach, dawnej rzymskiej drogi Ab Asturica Burdigalm, która w tym czasie była jedynym szlakiem ze wschodu na zachód, w kierunku Locus Sancti Jacobi, jak wówczas nazywała się osada powstała wokół grobu świętego Jakuba, z której później rozrosłą się do wielkiego miasta o nazwie Santiago de Compostela. Tereny wokół tej drogi były w większości niezamieszkałe, bo niedanym wyparciu z tego regionu najeźdźców muzułmańskich, a tworzące się tam państwa chrześcijańskie Kastylii, Leon i Navarry zaczynały dopiero ponowne ich zasiedlanie. 

kolor czerwony - drogi rzymskie zbudowane I-III wiek n.e.,
kolor żółty - drogi wybudowane w XI-XII wieku

Wędrowali od Pamplony głównie dolinami rzek, z dala od położonych na bardziej na południe terenów zajętych przez muzułmanów szerokiej doliny Rio Ebro. Wiosną i jesienią kierunek marszu wskazywały im klucze przelatujących dzikich gęsi, a nocą w lecie wielki gwiazdozbiór Mlecznej Drogi. Tak docierali  do podnóża gór  Montes de Oca, będących północno-zachodnim krańcem masywu Sierra de la Demanda i do ruin do dawnej rzymskiej osady Auca Autrigona, w której do VIII wieku znajdowała się siedziba biskupstwa Auca, założonego, jak przekazuje tradycja, w I wieku naszej ery przez San Idelfonso, jednego z Siedmiu Mężów Apostolskich, uczniów i towarzyszy świętego Jakuba Starszego Apostoła. Istnienie tego biskupstwa potwierdzają dokumenty III Soboru Toledańskiego z 589 roku, w których wymieniany jest biskup Auca Asteriusz. Siedziba biskupstwa powróciła do Auca w połowie X wieku, kiedy w trakcie trwającej rekonkwisty granica miedzy Kalifatem Kordoby w królestwami Leon i Navarry ustaliła się w masywie Cordillera Cantabrica.

Kiedy z królestwa Leon odłączyło się nowe państwo o nazwie królestwo Kastylii siedzibę biskupa przeniesiono z Auca do Gamonal, a w 1095 roku do  stolicy królestwo w nowo założonym mieście Burgos, i w 1095 roku, łącząc w jedną diecezję kilka istniejących do tej pory kilka niewielkich diecezji.

W tym czasie pojawia się po raz pierwszy określenie Montes de Oca, dla gór położonych na zachód od Auca, co oznacza w języku kastylijskim Gęsie Góry, Rio de Oca - Rzeka Gęsi,  a dla  położonej u ich podnóża miejscowości Oca, czyli Gęś, będąca nazwą białej gęsi wędrownej. Legenda przypisuje tą zmianę pielgrzym, którzy nazywali drogę swojej wędrówki Camino de las Ocas, ale językoznawcy podchodzą do tego sceptycznie, podając jako bardzie prawdopodobne tłumaczenie na język kastylijski od  rzymskiej a potem średniowiecznej nazwy miejscowości Auca, która w języku łacińskim oznacza ptaka. Można dodać, że gęś to też ptak, wiec chyba obie strony mają swoje racje.

W oficjalnych dokumentach kościelnych nadal używana jest łacińska nazwa Auca,  Dioecesis Aucensis i Episcopus Aucae.

Kilkanaści lat później Auca, już jako Oca, została zniszczone w wojnie między władcą Aragonii Alfonsem I Batalador a jego żoną Doną Urracą, królową Kastylii, Leonu i Galicji,  ale z racji starożytnego jej pochodzenia pozostała tytularna funkcja biskupa Auca, która istnieje do dzisiaj. Jej tytularnym biskupem w latach 1992-1997 był arcybiskup Jorge Mario Bergoglio, późniejszy papież Franciszek I, a od 1997 roku biskup Mieczysław Cisło z Diecezji Lubelskiej.

Na terenach opustoszałych po licznych wojnach, na mocy przywileju królewskiego, zaczęli osiedlać się nowi przybysze, głównie z Francji, nadając nowej miejscowości nazwę Vilafranca Montes de Oca, tworząc też przystanek dla pielgrzymów przed wejściem w owiany złą sławą masyw Montes de Oca, będący  jednym z najtrudniejszych i najniebezpieczniejszych odcinków wszystkich szlaków jakubowych. W pierwszym przypadku ze względu na wielkie różnice wysokości, brak wygodnych dróg oraz niebezpieczny w czasie deszczów kanion Rio Oca, a także pokrywającą teren gęstą i dziką roślinnością, a w drugim z powodu plagi wszelkiego rodzaju robactwa, groźnej zwierzyny, napadu ze strony bandytów, osób wyjętych spod prawa i banitów ukrywających się na bezludnych terenach położonych na dawnej granicy pomiędzy królestwami Nawarry i Kastylii.

Aby złagodzić taką sytuację w Villafranca de Montes de Oca z nadania królewskiego zbudowano szpital San Antonio Abad, nazywany też de la Reina, który w tamtych czasach był jednym z najwspanialszych na Camino i który do dzisiaj służy pielgrzymom, a w połowie starej, pierwotnej drogi, przy źródło nazwanym Valdefuentes, zbudowany został niewielki hospital z kaplicą pod wezwaniem św. Jakuba, która zachowała się do dzisiaj. 

Stąd rozpoczynało się zejście z masywu w kierunku doliny Atapuerca, pokrytej stawami i bagnami, będącymi miejscem odpoczynku „ptasich przewodników” za których powietrznym śladem podążali pielgrzymi.  


Droga San Juan de Ortega

W pierwszej połowie XII wieku osiadł w tych  górach  Juan de Quintanaortuño, uczeń świętego  Dominika de la Calzada, wielkiego budowniczego, a dla pokreślenia dzikości miejsca, jakie wybrał dla siebie, otrzymał przydomek Ortega, czyli Pokrzywa. Kontynuując rozpoczęte przez swojego mistrza dzieło pomocy pielgrzymom, zbudował most przez Rio Oca i nową drogę omijającą kanion tej rzeki, 

prowadząc ją obok źródła Mojapán, położonego na wysokości 1085 m, na wschodnim stoku góry Valbuena, które bardzo szybko stało się miejscem o szczególnym znaczeniu dla pielgrzymów. 

Na tej trudnej drodze przez Montes de Oca, na jej dwunastym kilometrze, obok swojej pustelni rozpoczął budowę klasztoru i szpitala dla pielgrzmów, który potem otrzymał jego imię - San Juan de Ortega. 


Legenda źródła Mojapán

Położone  niespełna 2 kilometry z Villafranca ,na mozolnym podejściu na Alto de la Pedraja, de Montes de Oca i na 526 km od Santiago de Compostela, było kiedyś jednym z najsłynniejszych źródeł na szlaku Camino Frances, dzięki swojej niepowtarzalnej i przyjaznej nazwie, która znaczy „Mokry chleb”. 

Zgodnie z  tradycją i powstałym z biegiem czasu rytuałem, pielgrzymi nieśli ze sobą suche skórki chleba, aby podczas odpoczynku przy tym źródle odzyskać siły, pijąc i jedząc stwardniałe skórki chleba, zmiękczone przez zanurzenie ich w źródlanej wodzie. Zwyczaj ten, bardzo oczywisty i prawdziwy, ma swoje początki w średniowiecznej legendzie. 

Przekazuje ona, że w Villafranca de Montes de Oca nocowała grupa pielgrzymów . Nosili ze sobą wspólną torbę ze skórkami suchego chleba jako jedyne pożywienie. Rano odkryli jednak, że brakuje torby i jednego z nich. Wyszli go szukać i znaleźli go przy fontannie Mojapán . Był wyczerpany i zakrztusił się dużą kulą chleba, która uformowała mu się w ustach, gdy próbował wyjaśnić, skąd wzięła się skradziona skórka. Zdarzyło się, że próbował je zmiękczyć w wodzie źródła, ale ono nagle wyschła. Zmiażdżył część chleba i zjadał powstałe w ten sposób drobne okruszki, aż w ustach uformowały się w kulkę, która go dusiła. Zamiast walnąć go w plecy i w tyłek, by odblokować przełyk, a potem odpowiednio ukarać, towarzysze zwrócić się o pomoc do Apostoła Jakuba i w tym samym momencie woda ze źródła znów zaczęła płynąć.

Cud świętego Jakuba

Wśród opowieści, które czynią góry Oca wyjątkową przestrzenią wyróżnia się spisany przez papieża Kaliksta cud dokonany za wstawiennictwem świętego Jakuba, umieszczony w rozdziale III w II księdze Codexu Calixtinus:

„W roku tysiąc sto ósmym po wcieleniu naszego Pana, w ziemi francuskiej pewien mężczyzna, jak to zazwyczaj bywa, wziął sobie żonę zgodnie z prawem z nadzieją na potomstwo. Ale po długim życiu razem, jego nadzieje się nie spełniły z powodu jego grzechów. Ubolewając dogłębnie nad tym, ponieważ brakowało mu naturalnego dziedzica, zdecydował udać się do Jakuba i głośno prosić go o syna. Cóż więcej? Bez zwlekania udał się do jego grobu. I prosząc tam w jego obecności, szlochając, wylewając łzy i błagając z całego serca, zdołał zasłużyć na to, o co prosił boskiego Apostoła. Tak więc, jak to bywa zazwyczaj, po zakończeniu modlitw i po uproszeniu pozwolenia u Jakuba, wrócił do swojej ojczyzny cały i zdrów. Gdy odpoczął trzy dni i zmówił modlitwy, zbliżył się do swojej żony. A ona brzemienna po tym złączeniu, gdy upłynęły owe miesiące dała mu syna, któremu, pełen radości, nadał imię Apostoła.

Następnie, gdy ów urósł, osiągnął wiek piętnastu lat, ruszył w drogę świętego Apostoła ze swoim ojcem, ze swoją matką i z kilkoma krewnymi, i gdy dotarł zdrów do gór zwanych Oca i, zaatakowany ciężką chorobą, wyzionął ducha. Jego rodzice, którym zmysł odebrało z powodu jego śmierci, wypełnili swoimi skargami i lamentami, jak nawiedzeni, całą górę i wioski. Ale matka wykrzyknęła w większym cierpieniu, w którym i tak już utraciła poznanie, zwracając się do Jakuba takimi słowami: wspaniały Jakubie, któremu Pan dał taką moc, by dać mi syna, zwróć mi go teraz. Zwróć mi go, mówię, bo możesz; bo jeśli tego nie uczynisz, zabiję się natychmiast lub każę się pogrzebać żywcem razem z nim. Tak więc, gdy wszyscy byli obecni, czyniąc egzekwie syna i gdy już nieśli go do grobu, dzięki współczuciu Boga i prośbom wspaniałego Jakuba obudził się jak z głębokiego snu.

Wobec tak wielkiego cudu, wszyscy obecni pochwalili Boga ciesząc się ogromnie. Wtedy syn przywrócony do życia zaczął opowiadać wszystkim, w jaki sposób Jakub przyjął na łonie lub na wieczny odpoczynek jego ducha, który opuścił ciało pomiędzy późnym piątkowym rankiem aż do późnego sobotniego popołudnia i przywrócił go do ciała z nakazu Pana, i wyprowadzając go z pogrzebu za prawe ramię nakazał mu, by natychmiast ruszył w drogę jakobińską ze swymi rodzicami. I opowiadał jak wspaniałe wydawało mu się to niebiańskie życie a to obecne jest marne. W końcu poszedł ze swymi rodzicami do groby Jakuba. I cóż więcej? Oddał się czcigodnemu ołtarzowi tego, za pomocą rozkazów którego został stworzony. To zostało uczynione przez Pana i jest wspaniałe dla naszych oczu.

Jest rzeczą nową i nigdy nie słyszaną, żeby martwy wskrzeszał innego martwego. Święty Marcin, gdy jeszcze żył, i nasz Pan Jezus Chrystus wskrzesili trzech martwych; ale Jakub, sam martwy, wrócił martwego do życia. Ale ktoś mógłby mieć zastrzeżenia: Jeśli nasz Pan i święty Marcin, jak czytamy, nikogo nie wskrzesili po swej śmierci, jedynie wcześniej - trzech martwych, wynika z tego, więc, że martwy nie może wskrzesić martwego. Ale żyjący, który to mówi, konkluduje tak: Jeśli martwy nie może wskrzesić martwego, wynika z tego, że wspaniały Jakub, który wskrzesił martwego, żyje z pewnością u Boga. I z tego wynika, że przed i po śmierci, jakikolwiek święty dzięki darowi bożemu może wskrzesić martwego. "Kto we mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, które ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni."3 (Jan 14,12). I w innym miejscu: "Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Marek 9,22)4, mówi Pan, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.”

Czarownice z Montes de Oca

Miejscowi starsi ludzie przestrzegają, żeby nie wędrować przez te góry nocą, bo dzieją się tam różne dziwne rzeczy. Była jednak grupa miejscowych młodych ludzi, którzy nie wierzyli przestrogom starszych, ale postanowili wykorzystać je. Zaczęli przebierać się za czarownice, aby pielgrzymów przechodzących drogą przez Montes de Oca  straszyć tak bardzo, żeby aura tajemnicy i strachu otaczająca to przejście rozniosła się wśród wędrowców. Potem w gospodzie, po każdym takim występie, wybuchając śmiechem przy wypijanych kieliszkach wina, chwalili się swoimi „wyczynami”, uważając je za zabawne. 


Pewnego dnia po wieczór, pewni swojej siły i pomysłowości, zobaczyli wysokiego, szczupłego samotnego pielgrzyma. Powtarzając sprawdzony wcześniej rytuał, młodzi ludzie nagle wyskoczyli zza drzew, krzycząc i bijąc miotłami biednego pielgrzyma, który okazał się być kobietą, która na dodatek nie okazywała żadnych oznak strachu, zachowując spokój i beznamiętność. Próbowali ją zastraszyć głośniej krzycząc oraz wykrzykując przekleństwa i obelgi. W pewnym momencie kobieta odwróciła się w ich stronę z mrożącym krew w żyłach spojrzeniem, które z pewnością nie wyrażało strachu przed tym, co miała ona wycierpieć, ale realne groźby; bo w rzeczywistości była prawdziwą czarownicą. Natychmiast wzbiła się w powietrze i przeleciał nad ich głowami. Młodych ludzi ogarnął strach, odrzucili daleko miotły i śmiertelnie przestraszeni uciekli. Mówi się, że od tego dnia ze strachu, jakiego doświadczyli, nie przestali uciekać przed każdym nieznajomym, a podróż przez Montes de Oca znów stała się pogodna i spokojna. 

Fosa Monte de La Pedraja

Masyw Montes de Oca nosi w sobie tez ślady tragicznych zdarzeń. Na Alto de La Pedraja, pomiędzy Villafranca Montes de Oca i San Juan de Ortega, znajduje się kamienna stela.  Jest zwieńczony przedstawieniem gołębicy, a po drugiej stronie tablica z napisem „La Palomba de la Pace” - Gołąb Pokoju. Rok 1936, która jest na niej uwidoczniony, mówi sam za siebie.

Kilkadziesiąt metrów od obelisku, w sosnowym lesie, znajduje się Fosa Monte de La Pedraja, zbiorowy grób 104 osób, którzy, jak wielu innych pochowanych w mogiłach z tego okresu w tym kraju. Do niedawna byli bezimienni i dopiero ekshumacja przeprowadzona w sierpniu 2010 pozwoliła ustalić ich tożsamość.



 

 

 

poniedziałek, 12 stycznia 2026

086 Monasterio San Félix de Oca


Przed Villafranca Montes de Oca, tuż obok szlaku Camino Frances, stoi niewielki zrujnowany budynek, którego rodzaj i przeznaczenie trudno w pierwszym momencie określić, a są pozostałością po wczesnośredniowiecznym klasztorze San Felices lub San Félix de Oca. 


Jego historyczne początki sięgają wczesnego okresu chrystianizacji   prowincji Burgos z czasów panowania w latach 568 - 586 wizygockiego króla Levigilda, kiedy to strategiczne miasto Auca, będące już w starożytności ważnym miastem Autrygonów i Rzymian,  stało się jedną z pierwszych siedzib biskupich w Hiszpanii. Pierwszym udokumentowanym biskupem był Asterio, uczestnik III Soboru w Toledo w 589 roku.

Nie jest znana dokładna lokalizacja  siedziby biskupiej. Najstarsze w tym regionie osady, lub warownie celtoiberyjskiego plemienia Autrigonów istniały nad wąwozem rzeki Oca już w okresie przedrzymskim. Były to grodzisko na wzgórzu Somoro (1104 m n.p.m.) na prawym brzegu  a na lewym La Pedrera (1096 km n.p.m.), położonymi między dzisiejszym miastem Villfranca Montes de Oca a opuszczoną wioską Alba. Podobnie jak w wielu innych przypadka, po włączeniu tego obszaru do Cesarstwa Rzymskiego, ludność grodzisk stopniowo osiedlała się na równinie. Jest prawdopodobne, że w tym przypadku oppidium Auca, wymieniana przez rzymskich historyków Pomponiusza Mela i Pliniusza Starszego, mogła znajdować się w miejscu, gdzie dziś stoi pustelnia Matki Bożej z Oca, położonej u wejścia do wąwozu rzeki Oca, lub też na bardziej otwartym terenie, na niewielkim wzniesieniu (950 m n.p.m.) między dzisiejszymi miejscowościami Espinoza del Camino i Vilafranca Montes de Oca, na stoku którego znajdują się resztki klasztoru San Felices de Oca.  

W różnego rodzaju opracowaniach wymieniane są jeszcze inne miejsca, na przykład Vega Bajera, El Llano, ale najbliższa prawdy lokalizacja z najdowała się w bezpośrednim sąsiedztwie pasma górskiego Montes de Oca, którego nazwa nie pochodzi od Gęsi, jak przekazuje tradycja i legendy compostelańskie, tylko z językowego przekształcenia celtoiberyjskiego słowa Auca, które, według Guillermo García Péreza, oznaczało wzgórze, kopiec lub pagórek, chociaż niektórzy z badaczy wywodzą je z najstarszego zachowanego języka na Półwyspie Iberyjskim, jakim jest język baskijski, w którym auca oznacza wodę. Naukowcy mają swoje racje, ale legenda utrwalona przez stulecia jest jednak silniejsza i pielgrzymi, mijając Monasterio San Felices de Oca wędrują dalej przez Góry Gęsie – Mones de Oca, śladem lecących ptaków.

Klasztor San Felices, założony w VI wieku, został prawdopodobnie ograbiony i zniszczony, wraz z okolicznymi miejscowościami, w pierwszej połowie VIII wieku przez muzułmanów i przestała też istnieć siedziba biskupstwa w mieście Auca, ale pozostała tytularną diecezją a biskupi rezydowali w innych miejscach, takich jak Amaya, Valpuesta, Muñó, Sasamón, Oña i Gamonal, by w połowie XI wieku, w okresie walk między chrześcijańskimi władcami Galicji, Leonu i Kastylii, powrócić do Auca, nazywanego już po kastylijsku Oca, w 1075 roku król Alfons VI, po umocnieniu swojej władzy nad północno-zachodnimi terenami Półwyspu Iberyjskiego, przenosi ją do miasta Burgos, przekazując swój pałac na siedzibę biskupa Simona, przejmującego kanoniczną kontynuacja biskupstwa Oca, aktem potwierdzonym przez papieża Urbana II w 1095 roku, pozostawiając jednak tytularną funkcję biskupa Oca, ale bez jurysdykcji terytorialnej. Jest ona zachowana do dzisiaj i w 1992 roku biskupem Oca mianowany został biskup Jorge Mario Bergoglio SJ, późniejszy papież Franciszek I, a po nim, w 1997 roku, biskup pomocniczy diecezji lubelskiej Mieczysław Cisło.

Tradycja przekazuje, że klasztor San Felices de Oca został odbudowany i rozbudowany w 863 roku przez opata Sewera, z fundacji hrabiego Kasytlii Diego Rodrigeza Porcelos, który przekazał też na rzecz klasztoru siedem, położonych w pobliżu San Félix de Oca, kościołów klasztornych: San Cipriano de Briviesca, Cerratón, San Cristóbal de Villasur, Úzquiza, Aguguza, Villasur i Orobio, oraz później winnice w Briviesca i Prádanos. W akcie fundacji zastrzegł sobie, by po śmierci został tutaj pochowany. Tak też się stało w 885 roku.

Klasztor prosperował do 1049 roku, kiedy król Pamplony García de Nájera podarował go pod jurysdykcję klasztorowi San Millán de la Cogolla, a powstanie nowego szybko rozwijającego się miasta Vilafranca Montes do Oca, spowodowały powolny jego upadek i w XVIII wieku stary klasztor został zredukowany do pustelni. Fotografie z początki XX wieku pokazują stojące jeszcze ściany przyległego pomieszczenia, być może nawy, z dwoma przeciwległymi wejściami z półkolistymi nadprożami. To jest niewiele informacji i nie ma pewności, do której części budynku mogła należeć zachowane do dziś pomieszczenie, do części świątyni czy przyległych budynków. 

W 1983 roku prowadzone były tutaj prace archeologiczne związane ze zbliżającą się rocznicą śmierci fundatora klasztoru i założyciela miasta Burgos, stolicy Kastylii. Odkryte nieliczne pozostałości klasztoru wskazywały wyraźnie na budowlę przedromańską z kościołem na  planie bazyliki, a jego fundamenty pochodzą z okresu wizygockiego.

Do dziś zachowała się jedynie część kościoła, a konkretnie fragment kwadratowej apsydy, nakrytej kopułą i dostępnej przez łuk podkowiasty. Do apsydy, o rzucie kwadratu, nadal prowadzi półkolisty łuk, który wydaje się być pochodną wcześniejszego łuku podkowiastego. Jej dach stanowi niewielka, kulista kopuła wsparta na pendentywach. 

W ścianie zachodniej znajduje się wmurowany kartusz z rzymskiej steli, z wklęsłymi wgłębieniami, na którego końcach ułożone są kwiaty bluszczu. U dołu znajduje się częściowo zatarty napis, z charakterystycznymi rzymskim skrótami miał  przypuszczalną treść: 
D(IS) M(ANIBUS) CALP(URNIAE) E (LAE(SAE...) 
RĘCE BOGA SĄ ZRANIONE... 


W trakcie wykopalisk odnalezione zostały kamienie pochodzące z wcześniejszych budowli rzymskich i wykorzystane przy budowie klasztoru. Kilka odnalezionych elementów zostało przeniesionych do magazynów muzealnych. Niektóre z nich ozdobione były inskrypcjami. Na wapiennej steli umieszczone jest imię i nazwisko: 
(SE)VER(US) PRES(SUS), 

Drugi pryzmatyczny blok wapienia odkryty również przy renowacji pustelni ma czterowierszową inskrypcję: 
CAIO DEO L(UCIUS) VALE(RI)US REBURRI F(ILIUS) RE(BU)RRUS VOTUM S(OL)VIT L(IBENS)
CAIO DEO LUCIUS VALERIUS REBURRUS SYN REBURRUS CHĘTNIE WYPEŁNIA ŚLUB 

Z okazji 1000 rocznicy założenia miasta Burgos przez  hrabiego Kastylii Diego Rodrigeza Porcelos, w roku 1984 pustelnia stała się miejscem złożenia hołdu hrabiemu, który według tradycji tu spoczywa i podczas której odsłonięto tablicę pamiątkową, która do dziś znajduje się na jednej z jej ścian.